Bitcoin: mity i legendy wrogów

Dzisiaj weźmiemy pod lupę mity chętnie powielane przez wrogów Bitcoina. Poprzednio zajmowaliśmy się obalaniem mitów tworzonych przez entuzjastów, a teraz zajmiemy zgoła odmienne stanowisko. A więc do roboty…

Mity wrogów Bitcoina

Mit 1: Cała idea oparta jest na mglistych i niezrozumiałych regułach.

Akurat cała idea opiera się na bardzo dobrze zdefiniowanych regułach, co więcej są one znane od lat. Wszystkie założenia są udostępnione na zasadzie open-source. Oznacza to, że każdy ma wgląd w dokumentację, może ją analizować, rozwijać, kopiować i dzielić się swoimi uwagami. Na podstawie tych zasad tworzone jest oprogramowanie obsługujące sieć Bitcoin, oczywiście jest to również open-source. Kiedy znasz podstawy kryptografii, systemów rozproszonych i informatyki to okazuje się, że sam model Bitcoin nie jest taki trudny w zrozumieniu, a już na pewno nie ma tam żadnych niejasnych reguł bądź algorytmów. Co więcej, wszystkie kryptograficzne algorytmy i funkcje użyte w systemie Bitcoin są z powodzeniem wykorzystywane w innych dziedzinach od wielu lat.

Istnieje również niezliczona ilość dokumentacji, samouczków i tutoriali tłumaczących zasady działania systemu. Znajdzie się coś zarówno dla totalnego laika jak i dla bardziej zaawansowanych ciekawskich. Szkoda tylko, że propagatorzy tego mitu nie skorzystali z takiej możliwości.

Mit 2: Idealne narzędzie dla świata przestępczego.

Prawdą jest, że świat przestępczy wykorzystuje krypto-waluty do swoich celów. Najbardziej znanym przykładem może być sprawa Silk Road. Jednak nie jest to idealne narzędzie dla świata przestępczego, ponieważ kurs wymiany krypto-walut na klasyczne waluty jest bardzo niestabilny, a publiczny dostęp do rejestru transakcji nie gwarantuje pełnej anonimowości. Lepszym narzędziem są klasyczne waluty, przynajmniej jak na razie.

Pojawienie się krypto-walut nie zwiększyło przestępczości, ani jej nie zmniejszyło. Przestępczość miała się bardzo dobrze przed wynalezieniem Bitcoina i ma się równie dobrze po jego wynalezieniu. Mit ten jest jednym z narzędzi propagandowych i nie ma odzwierciedlenia w statystykach.

Mit 3: Potrzeba coraz więcej mocy obliczeniowej, kiedyś jej zabraknie.

Obecnie sieć Bitcoin ma bardzo dużą zdolność obliczeniową, co przekłada się na ogromny pobór energii elektrycznej. Moc obliczeniową sieci Bitcoin liczymy w tera haszach na sekundę (TH/s). Zapytasz może: a cóż to za dziwadło? Jest to ilość haszy (w naszym przypadku SHA256) jaką sieć potrafi obliczyć w ciągu jednej sekundy. A hasz, mówiąc w skrócie, jest elementarnym działaniem potrzebnym do obliczania bloków transakcji, podobnie jak dodawanie jest jednym z podstawowych działań w księgowości.

Wydawać by się mogło, że im więcej użytkowników w sieci Bitcoin, a ściślej rzecz ujmując – górników, bo to oni wykonują potrzebne obliczenia, tym większa liczba TH/s w sieci i szybciej będzie można obliczać kolejne bloki transakcji. Ale tak nie jest. Algorytm Proof-of-work jest na tyle sprytny, że na bieżąco dobiera trudność zadania w taki sposób, aby średnio co 10 minut ktoś je rozwiązał. Trudność będzie się zwiększała wraz ze zwiększaniem mocy przerobowych sieci i będzie się zmniejszała jeśli górników będzie ubywać. Wszystko po to, aby zachować średni odstęp pomiędzy blokami wynoszący 10 minut. Jest to więc system samoregulujący się i nie ma potrzeby bać się, że kiedyś zabraknie mocy obliczeniowej.

Mit 4: Bitcoin nie posiada żadnej wartości.

Tak jak zwykły pieniądz… Wartość Bitcoina jest umowna. Póki możesz za niego kupić jakieś dobra, to ma on dokładnie taką wartość jak jego siła nabywcza. Jeśli nagle wszyscy przestaną sprzedawać dobra lub usługi za wirtualne pieniądze, jeśli nic nie będziesz w stanie za nie kupić, wtedy ich wartość spadnie do zera. Podobnie jest z pieniądzem. Już od pewnego czasu nie ma on oparcia w żadnym kruszcu ani innym precjozie.  Jedyną różnicą jest to, że posiada on emitenta, który ma monopol na dodruk pieniądza. Emitentem tym jest najczęściej dane państwo lub instytucja powiązana z państwem. I tu można mówić, że zwykła waluta to bardziej pewny środek płatniczy, ale jak pokazują ostatnie dziesięć lat, krypto-waluty mają się dobrze i można śmiało zaryzykować stwierdzeniem, że jest to coś więcej aniżeli tymczasowa moda.

Teza mówiąca, że Bitcoin jest bezwartościowy to absurd i pozostanie absurdem dopóty, dopóki  za Bitcona możesz nabyć cokolwiek, co ma wartość liczoną w klasycznej walucie. Propagatorzy mitu unikają tego prostego argumentu jak ognia i wykorzystują do granic możliwości wszystkie przykazy Schopenhauera na temat erystyki dialektycznej.

Natomiast nie twierdzę, że Bitcoin będzie miał zawsze jakąś wartość. Może w pewnym momencie, najprawdopodobniej stopniowo, tracić na znaczeniu i użytkownicy przestaną się nim interesować. Wtedy jego wartość ostatecznie spadnie do zera i nie będzie on jako waluta przedstawiał żadnej wartości. Ale to tylko gdybanie, o dokładniejsze dane należy pytać wróżbitów…

Mit 5: Jest to piramida finansowa – schemat Ponziego

Jest to bardzo często powielany mit. Zanim przystąpimy do obalenia tej, jakże błędnej tezy zastanówmy się nad tym czym jest piramida finansowa. Piramida finansowa, fachowo nazywana schematem Ponziego to zjawisko, które zostało zaobserwowane i udokumentowane na początku dwudziestego wieku. Jako ciekawostkę podam, że pan Pozni od którego pochodzi nazwa tego mechanizmu nie był naukowcem badającym prawidła ekonomiczne. Był raczej praktykiem, pierwszym praktykiem…

Ale do rzeczy. Piramida finansowa to zjawisko, które opiera się na obietnicy zarobku z zainwestowanych środków. Ale to jeszcze nic złego. Przecież istnieje wiele inwestycji, które również obiecują pewien zwrot, czasami nic z tego nie wychodzi, a i tak nie demonizujemy takich możliwości zarobku. Na przykład kiedy inwestujemy w spółkę notowaną na giełdzie, to liczymy się z potencjalnymi stratami. Jednak w odróżnieniu do klasycznych inwestycji piramida finansowa finansuje zwrot inwestycyjny obecnych członków z wkładu inwestycyjnego nowych inwestorów. Czyli aby wypłacić obiecane należności obecnym członkom piramidy należy pozyskać nowy kapitał, czyli kolejnych inwestorów, a właściwie ich pieniądze. Ale aby wszystko się sumowało należy pozyskiwać coraz więcej inwestorów, ponieważ w każdej turze nowi uczestnicy muszą finansować stale powiększające się grono „inwestorów”. Stąd skojarzenie z piramidą. Jak nie trudno zgadnąć problemy zaczynają się wtedy, gdy napływ nowych inwestorów nie refunduje zobowiązań obecnych graczy.  Wtedy twór taki staje się niewydolny, a co gorsza nowi uczestnicy zostają z niczym, ponieważ ich środki poszły na spłatę zobowiązań poprzedników. I tak piramida z hukiem się wali, a zainwestowane środki większości są nie do odzyskania. I co chyba najważniejsze – każda piramida finansowa skazana jest na zapaść. Jest to twór z definicji niestabilny. Chyba każdy z nas słyszał o Amber Gold albo zna sprawę Bernarda Madoffa.

Teraz wyraźnie widać, że Bitcoin nie ma nic wspólnego ze schematem Ponziego. Po pierwsze krytpto-waluta nie obiecuje żadnego zwrotu z inwestycji, więc nie potrzebuje nowych uczestników. Owszem, wiele osób inwestuje w krypto-waluty, ale jest to czysto spekulacyjne działanie. Inwestorzy mogą osiągnąć pewne zyski lub zanotować straty. Podobnie jak z inwestowaniem na giełdzie. Natomiast nowi posiadacze krypto-waluty w żaden sposób nie finansują obecnych posiadaczy. Mogą co najwyżej napędzać popyt na walutę, co w skrajności może wygenerować bańkę spekulacyjną. Jeśli wartość Bitcoina drastycznie spadnie, a to jest nie wykluczone, to nie w skutek braku napływu nowych inwestorów, jak to ma miejsce w piramidach finansowych, a raczej z coraz mniejszego zainteresowania Bitcoinem obecnych użytkowników. Przyczyny tego mogą być przeróżne. I tu znowu mamy do czynienia z zasadą, z którą niektórzy piewcy rychłego upadku krypto-walut mają duży problem – Bitcoin jest tyle wart, ile ktoś będzie Ci w stanie za niego dać, a to jest bezpośrednio skorelowane z jego popularnością.

Owszem, możemy mieć powtórkę z tzw. tulipomaniii, ale to nie będzie miało nic wspólnego z piramidą finansową.

Mit 6: To oszustwo i szwindel

Kiedyś ktoś przejmie wszystkie pieniądze…

Wiemy już, że jest to projekt bardzo transparentny. Reguły rządzące Bitcoinem są doskonale znane i zrozumiane, kod źródłowy oprogramowania jest ogólnodostępny. Co więcej sieć Bitcoin działa od dekady i mimo niezliczonych prób przechytrzenia i skompromitowania systemu nikomu się ta sztuka nie udała. Cały system jest zdecentralizowany i nikt nie pociąga za sznurki.

Owszem, istnieją teoretyczne sposoby ataku, ale one opierają się na przejęciu kontroli ok 40% sieci. I nawet wtedy nie ma możliwości kradzieży wirtualnych pieniędzy, ponieważ każdy blok, który nie spełnia wymagań określonych przez manifest Bitcoin (w tym błędne transakcje) będzie odrzucany przez każdego użytkownika i nie będzie propagowany dalej. Taki rodzaj ataku może przysłużyć się tylko jednej grupie górników, którzy będą mogli narzucać swoje bloki reszcie, a tym samym zgarniać prowizje i nagrody związane z emisją pieniądza, jednak nawet takie bloki muszą być prawidłowe i nie mogą zawierać błędnych transakcji (np. przelewów bez autoryzacji właściciela). I akurat to jest gwarantowane przez kryptografię. Gdyby komuś udało złamać się te kryptograficzne algorytmy, to uwierz mi, Bitcoin byłby naszym najmniejszym zmartwieniem. Mielibyśmy cyfrowy armageddon.

Starałem się wybrać konkretne dowody popierające ten mit, ale mimo wysiłku poniesionego z mojej stronie, nie byłem w stanie wyłuskać argumentów z którymi można prowadzić wyrównaną polemikę. Natomiast różnej maści propagatorzy teorii spiskowych używają półprawd i żerują na tym, że Bitcoin jest technicznie skomplikowany i mało kto rozumie jak on naprawdę działa. Przytoczę kilka twierdzeń, które znalazłem i ze zdumieniem stwierdziłem, że cieszą się dużym aplauzem.

Nie wiadomo jak bitcoin jest emitowany. Fałsz. To akurat jest bardzo precyzyjnie określone i wpisane w status Bitcoina.

Nie ma możliwości, aby nikt nie kontrolował Bitcoina, ktoś w ukryciu pociąga za sznurki. Kolejny fałsz. Jest to system rozproszony, bez centralnego punktu sterującego, paradygmat znany w informatyce od dekad. Nie ma w tym nic tajemniczego.

Autor Bitcoina jest anonimowy, nie ujawnił się czyli ma niecne zamiary. Nie wiem kim jest autor Bitcoina, ani jakie ma zamiary, ale to nie ma żadnego znaczenia – patrz Mit 1.

Tylko zakup Bitcoinów przez serwis SMS powoduje emisję tego pieniądza. To twierdzenie przytoczyłem jako ciekawostkę, myślę, że możemy zostawić to, jakże zabawne twierdzenie bez komentarza.

Mit 7: Bitcoin nie jest bezpieczny

Wielu już straciło swoje bitcoiny…

To prawda, wielu straciło swoje wirtualne pieniądze. Ale to nie dowodzi słabości zabezpieczeń systemu Bitcoin. Aby to zrozumieć trzeba prześledzić w jaki sposób ludzie tracą swoje środki. Można wyróżnić dwa scenariusze.

W pierwszym scenariuszu osoby powierzają swoje środki osobom trzecim w celach inwestycyjnych licząc na profity. I jak można się spodziewać część pośredników jest nieuczciwa i, mówiąc wprost, kradną powierzone pieniądze. Przykłady można mnożyć, ale takie sytuacje nie są wyłączną domeną wirtualnych walut. W normalnym świecie mamy mnóstwo przypadków sprzeniewierzenia środków inwestorów. Ludzie tracą środki nie z winy luki w systemie Bitcoin, tylko z naiwności! Schemat stary jak świat.

Drugi scenariusz to kradzież kluczy prywatnych, czyli wirtualnego portfela. Sytuacja analogiczna do świata rzeczywistego; jeśli ktoś ukradnie Ci portfel to tracisz wszystkie pieniądze. Czy w takim razie klasyczne pieniądze nie są bezpieczne? Bitcoin nie różni się wiele pod tym względem.

Przeciwnicy Bitcoina wykorzystują ten mit, ale nie wspominają, że za każdym problemem stoi czynnik ludzki, a nie technologia.

Podsumowanie

Jak widzisz Drogi Czytelniku, każda popularna inicjatywa jest skazana na kontrowersje, co powoduje podział na dwa bieguny, które to potem są generatorem przeróżnych mitów mających niewiele wspólnego z faktami. A tymi zajmiemy się w kolejnej i zarazem ostatniej odsłonie naszych rozważań o Bitcoinie.

4 myśli na temat “Bitcoin: mity i legendy wrogów”

  1. Oglądając zagraniczne filmiki dotyczące crypto, dochodzę do wniosku, że [Mit 5] jest głównie spowodowany tym, że masa ludzi błędnie myśli, że:
    kryptowaluty ~ bitcoin ~ bitconect(i jego inne klony) = ponzi

    1. Bardzo trafna uwaga. Sama idea Bitcoina mylona jest z serwisami i usługami, które bazują na nim. I trudno się dziwić – sama krypto-waluta to dość skomplikowana maszyneria dla kogoś, kto nie ma rozeznania w świecie technologicznym. I stąd biorą się opinie, że Bitcoin to oszustwo (bo jakiś serwis okradł użytkowników), że jest niebezpieczny (i znowu bo ktoś zhakował jakiś serwis gdzie ludzie oddawali swoje klucze prywatne, że jest piramidą (bo takową można zbudować na bitcoinie).

      1. Z drugiej strony niestety Bitcoin nie jest w stanie adaptować się w społeczeństwie bez tych serwisów i usług. W tym momencie wszelkie włamania na giełdy kryptowalut, czy mocy obliczeniowych bardzo często powodują bezpowrotną kradzież kryptowaluty. W przypadku kantorów internetowych operujących na klasycznych pieniądzach takie sytuacje są bardzo rzadkie, a nawet jeśli się zdarzają to pieniądze często są do odzyskania. Kilka przypadków tylko z ostatnich 3 miesięcy:
        https://businessinsider.com.pl/finanse/kryptowaluty/kradziez-kryptowaluty-w-japonii/m6p722l
        https://kryptowaluty.info.pl/znikniecie-30-mln-tetherow-usdt/
        https://www.fxmag.pl/artykul/hakerzy-ukradli-z-gieldy-nicehash-bitcoiny-o-wartosci-prawie-cwierc-miliarda-zlotych

        1. To prawda, mamy trochę taki dziki zachód. Ale znowu problemem nie jest sam Bitcoin czy krypto-waluty tylko raczej jakość usług z nimi powiązanych. I zgadza się, było wiele głośnych spraw z kradzieżami, oszustwami i innymi matactwami. I pewnie kilka takich spraw jeszcze przed nami (w najlepszym przypadku). Co gorsza, ten dziki zachód sprzyja takim sytuacjom. Kantory internetowe operujące klasycznymi walutami objęte są regulacjami, które wymuszają pewne standardy bezpieczeństwa i mocno utrudniają procedery przestępcze. Jeśli serwisy i usługi bitcoinowe nie będą podlegać podobnym regulacjom (a pewnie nie prędko – prędzej zejdą pod ziemię) to śmiem wątpić aby sytuacja uległa poprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *