Implementacja SCRUM: zagrożenia

Co może pójść nie tak podczas wdrażania SCRUMa? Na co trzeba zwrócić uwagę? Czy można z góry przewidzieć czy SCRUM się nadaje?

Czy aby na pewno SCRUM?

W zasadzie na pytanie czy SCRUM się nadaj odpowiedziałem w poprzednim wpisie Czy SCRUM to Złoty Graal zarządzania projektami?. W skrócie – istnieją projekty gdzie SCRUM nie będzie działał dobrze. Czy jednak będzie działał dobrze w przypadku projektów kompatybilnych z agile? Niekoniecznie. Zobaczmy co może pójść nie tak.

Złudne oczekiwania

Jednym z najczęstszych oczekiwań ludzi decyzyjnych jest zwiększenie produktywności zespołu. I jest to dość zrozumiałe, bo inaczej cała zabawa nie miałaby sensu. Jednak jest jeden problem – SCRUM nie jest gwarantem natychmiastowej poprawy produktywności. Wdrożenie tej metodologii nie zmieni auto-magicznie wyników. Sukces będzie uzależniony od tego czy zespół jest silny i dojrzały i od tego czy środowisko pracy jest przyjazne. SCRUM jest jednym z czynników usprawniających środowisko pracy, ale nie jest panaceum na wszelakie problemy. Główną siłą SCRUMa i większości metodyk agile jest ewolucyjne dążenie do doskonałości, ale jak to z ewolucją bywa, cierpliwość jest kluczem do sukcesu.

Ukryty waterfall

Jest to dość popularny problem, jednak jego źródła są wielorakie i często trudno walczyć z tą przypadłością. I tak, zespół, który przed długi okres czasu pracował w stylu waterfall będzie naturalnie do niego wracał. Pojawią się sprinty, w których będzie odbywać się planowanie (sic!) i projektowanie. Będą powstawać architektury, opasła dokumentacja, project managerowie będą tworzyć diagramy Gantt’a. A potem wiadomo – implementacja, testy… Brzmi znajomo? Sprinty i standupy będą tylko przeglądem aktualnego stanu projektowego, ale sama esencja agile będzie wypaczona… Ale do tego samego efektu może prowadzić podejście wyższego managementu. Bo kto nie słyszał (lub nie doświadczył) sytuacji typu „wy tam róbcie sobie tego skruma czy edżajla, ale tutaj przyjdzie nasz wielki architekt i powie co i jak, potem ojciec wszystkich sukcesów czyli menadżer zarządzi kto co i kiedy, a na końcu rozliczy z tego i owego„. Ten przykład ponownie każe postawić pytanie czy aby na pewno SCRUM? Przecież każda inna metodyka będzie równie zła.

Project manager i micromanagement

Po pierwsze SCRUM nie przewiduje roli project managera w tzw. core team, czyli takiego dżentelmena pracującego bezpośrednio z zespołem deweloperskim. I nie bez przyczyny, o czym będę pisał w kolejnym wpisie. To raz. Druga sprawa, jeszcze gorsza, to micromanagement. Nie ma się co rozpisywać, każdy wie, że to źle i wydawać by się mogło, że problem został już dawno eradykowany. Nic bardziej mylnego. I można się o tym przekonać w wielu firmach. Istnieje spora grupa project managerów, która myśli, że wie lepiej jak rozplanować czas specjalisty, często z dużym  doświadczeniem, i z maniakalną wręcz uporczywością godną najbardziej zatwardziałego barana w stadzie stoi i sapie za plecami. Tutaj SCRUM nie pomoże, bo problem leży gdzie indziej.

Dewaluacja

Zaczęliśmy dobrze, SCRUM wdrożony, wszyscy zadowoleni, korki od szampana strzelają. Z czasem jednak zrezygnowaliśmy z retrospekcji, jakoś tak co raz więcej wrzutek zaczęło się pojawiać. Potem nasze storyjki zaczęły puchnąć i przeskakiwać ze sprintu na sprint. I na końcu wróciliśmy do punktu wyjścia, ale tym razem wzbogaceni o „SCRUMa”. Klasyczny przykład syndromu wybitej szyby.

Kontrola najwyższą formą zaufania

Jednym z większych nieporozumień jest wykorzystywanie SCRUMa jako narzędzie kontroli, bo przecież codzienne standup’y idealnie się do tego nadają, nieprawdaż? Sprytny (inaczej) manager myśli, że jest to bardzo klawy sposób na kontrolowanie projektu i ludzi zaangażowanych. Jest tylko jeden mały szkopuł – to po prostu widać. Z narzędzia służącego do monitorowania postępu, usuwania przeszkód i synchronizacji pomiędzy uczestnikami robi się parodia i radosny oberek. Jednak skutki nie są już takie wesołe, ponieważ wzrasta irytacja i demotywacja. Panuje ogólne poczucie braku swobody.

Podsumowanie

Powyższe problemy oczywiście nie wyczerpują tematyki. Ale jeśli zdiagnozujesz podobne symptomy to jedynym ratunkiem jest szybka reakcja i uświadomienie innych, że żarty się skończyły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *